Chciałbym więcej…

„W moim życiu pojawiły się nowe, pesymistyczne przestrzenie. Poruszałem się w nich niezwykle swobodnie. Jak radość turlająca się w żyletkach.”

Krwawy umysł

Moim największym marzeniem, spędzającym sen z powiek, jest zrealizowanie planu. Plan obejmuje oczywiście kilka dzieł literackich. To, co się z nimi stanie, do kogo trafią, jest teraz najmniej ważne. Czasem martwię się, że wiele mi z głowy wyleci. Chciałbym zająć się tym wszystkim, co siedzi we mnie od dłuższego czasu. Ale nie mogę jeszcze, ani tak prędko, jakbym sobie tego życzył. Staram się zrozumieć, czym jest Krwawy umysł, kiedy jest już gotowy. Pojąć, gdzie zaprowadzić ma czytelnika. Także nim jestem. Potrzeba delektowania się każdym najmniejszym kęsem tej historii. Potrzeba uwagi, by po zamknięciu powiek, zdać sobie sprawę, że to nie tak. Nie wszystko jest proste. Nawet, jeśli na takie wygląda. Tylko, że ta książka… ten cykl, nie jest, nie będzie o rzeczach dla mnie prostych. Karkołomne próby zabawy, niosą ze sobą przygnębiające fiasko. Przynajmniej tylko w ten sposób można zrozumieć losy bohaterów. Poprzez ich porażkę. Krwawy umysł oddaje zaledwie fragmenty historii o wiele dłuższych, niż można je było oddać na stronach pierwszej części trylogii eXst eXiste. W roku 2008 chciałem, by moja debiutancka powieść była wyjątkowa. Musiałem nauczyć się, jak pisać, by po latach zaskakiwać się przy powrotach do stron Krwawego… Wiedziałem, że debiut książki, w którą pokładałem i pokładam duże nadzieje, nie może być szybki. Kartki musiały dojrzewać, jak ser czy wino. Ponieważ i ja zmieniałem się na przestrzeni tych pięciu lat tworzenia świata eXeX. Niedługo degustacja. 

Reklamy