Krwawy umysł – przed premierą

ObrazekPotrzebowałem sporo czasu, abym mógł dokładnie naszkicować plany trylogii eXst eXiste. Minęło kilka lat. Pierwsze próby pojawiły się z końcem 2007 roku, pierwsze poważniejsze fragmenty rok później. I choć wtedy, kiedy zamykając oczy, widziałem końcowy efekt, pisanie przychodziło z trudem. W 2011 roku Krwawy umysł wydawał się być dziełem skończonym. Nie był jednak spełnieniem marzenia o wielkim KU, o najważniejszym dziele, które otworzy drogę pracom coraz lepszym. Przede wszystkim KU2011 zawierał sporo partii tekstu powstałego poza zamysłem eXeX.

Rok 2012 był przełomowy. Oto na warsztat znów wziąłem to, co wówczas było tak okaleczone, niedokładne i źle złożone. Postanowiłem jakoby stworzyć Krwawy umysł od nowa, od podstaw. Bardzo zależało mi na tym, by książka świadczyła o pewnej dojrzałości, wrażliwości i obserwacji świata, życia. Pisanie, tworzenie równolegle zdjęć było sztuką. Przywilejem i obowiązkiem. Tworzeniem siebie na nowo, interpretacją własnej wyobraźni. Zaskakujące pozostaje dla mnie, jak to się wszystko dzieje. Ze mną i poza mną. W tym czasie zacząłem wychodzić poza samo dzieło. W jaki sposób? Miałem przecież zdjęcia. Powracać zaczęły wspomnienia, które spisywałem. Pisałem fikcyjne listy bohaterów. Tworzyłem ich notatki z refleksjami. Zacząłem współdzielić z Tristanem, moim głównym bohaterem, dziennik snów. Oj, nie czas dzielić się tutaj, jak potężnym materiałem jest taki dziennik!

Przecież KU nie jest powieścią fantastyczną. I nie miał nią nigdy być. Cały czas to sobie powtarzałem i starałem się o tym pamiętać. W śnie można jednak pozwolić sobie na więcej. Dopóki jesteśmy tego świadomi. Nie wszystkie sny są prawdziwe (moje). Zastanawiam się, czy poza wątkami kryminalnymi, ta książka nie jest po prostu autobiografią. Myślę, że każda książka jest autobiograficzna, autor nigdy nie wyjdzie poza samego siebie. To takie plamy, śladowe ilości, mgły autobiografizmu.

Gotowa wersja, przeznaczona do publikacji, to KU2013, który niekiedy opisywałem, jako KU2012. Prawda jest jednak taka, że w każdej chwili, gdy zaglądam do książki mam ochotę, co nieco dopisać, co innego usunąć. Powinni mi to odebrać! Znalazłem jednak zdrowy wypełniacz czasu, który odwrócił moją uwagę od „korekt”. To pisanie drugiej części. Ale nie ona jest tutaj główną bohaterką, a jej treść będzie póki co sekretem. Jak czytać KU? To, które trafi do waszych rąk. Myślę, że czytelnik powinien być świadomy pewnych istotnych informacji o tej książce. Przede wszystkim tam, gdzie wydaje się być przesadzona, i gdzie wyolbrzymia pewne zjawiska, taka właśnie miała być. W planie, w sposób mniej lub bardziej odkrywczy, pozwoliłem sobie dozować emocjami.

Stworzyłem kilka wyraźnych postaci. Osadziłem je w przepięknym regionie na północy pewnego państwa, którego nie skonkretyzowałem. I nie uczynię tego. Dzieło podzieliłem na segmenty. Pierwszy z nich to MGŁA. Spokojna i prosta opowieść, momentami smutna. Poznajemy w niej przede wszystkim Tristana i Gregory’ego. Pierwszy jest pisarzem, drugi… zjawiskiem. Nie chcę psuć niezorientowanym zabawy z poznawania obu postaci i ich przyjaźni. W BRACIE do głosu dochodzą wspomnienia bohaterów. Konkretnie braci Micalich – Oliwera, który jest Głównym Przewodniczącym eXeX (trzeciego pokolenia) i Hectora. Gdy kończy się ten segment, czytelnik, nie dostaje ode mnie nic, co by było optymistyczne. Kolejny, ELITA, także nie wywołuje pozytywnych emocji. Czytamy wciąż o problemach, nadchodzą coraz to nowsze, a bohaterowie nie są w stanie pamiętać i przybliżyć wspomnień przyjemnych. Historia wiąże się dla nich z czymś mrocznym, z porażką, stratą.

Tak, jak w życiu, zdarzy mi się rozbawić przyjaciół, znajomych, tak w Krwawym umyśle ze świecą szukać humoru. Gdzie autobiografia w tym bagnie, w którym czytelnik brodzi od pierwszych stron po ostatnią? Nie wiem. Musiałbym przeanalizować samą kreację. Zdjęcia! Przecież są tak silnym odbiciem tekstu, niekiedy inspiracją. Ale/o/tym/już/pisałem. Dla kogo KU? Dla tych, którzy nie boją się czytać o sprawach poważnych. Dla tych, którym nie będzie przeszkadzało, że zachowań niewłaściwych i nagannych nie oceniłem. Oddałem narratorowi pełną kontrolę nad opowieścią… i wyszło. I gdybym nawet chciał się uśmiechnąć, wcale mnie to nie bawi.

Pisanie Krwawego umysłu było największym z podjętych ciężarów. Zastanawiałem się nad pewną granicą… Gdzie ma mnie zapędzić ta historia, bym uznał ją za doskonałą, skończoną? Kolejne dwie książki z serii mają być inne. Mają swój kierunek, który nakreśliłem w ciągu kilku lat pracy. Zastanawiam się, ilu czytelników zwróci uwagę na c z ł o w i e c z e ń s t w o. Gdy po latach patrzę na wszystkich bohaterów, wyłania mi się jeden obraz człowieka tak skomplikowanego, że spokojnie można by go rozbić na, dla przykładu, sześć ważnych postaci.  #Pierwsi czytelnicy, z grona oddanych przyjaciół, sympatyzują z Tristanem. To postać tragiczna, która wzbudza kontrowersje i mieszane uczucia. Jakie jest moje stanowisko? Człowieka nie da się ogarnąć, streścić czy zamknąć w ramach. Nie człowieka wyjątkowego, nie postać tak złożoną! Każda podejmowana w tym celu próba, skazana jest na fiasko.

Tristan będzie u z a l e ż n i o n y od różnych używek, seksu, muzyki. Będzie jednak tak dobry dla czytelnika, że suma summarum wzbudzi współczucie. Tak myślę. #Gdy patrzę na swój egzemplarz Krwawego umysłu, widzę wierzchołek góry lodowej, której cała część ukryta pod pewną powierzchnią jest skomplikowana, ale jakże gotowa, by ją badać, odkrywać! Nie jest jednak wielką tajemnicą, że dopiero druga część pozwoli docenić wielu osobom mój trud podjęty przy tworzeniu pierwszej.

Reklamy