ROZMOWA DRUGA: OJCIEC I SYN, I…

ROZMOWA DRUGA: OJCIEC I SYN, I… (o rozdziale pierwszym)

TOMEK: Pierwszy rozdział rozpoczyna się zimą, na krótko przed świętami Bożego Narodzenia. Tyle, że brakuje w nim ducha świąt, nikt ich nie czuje. Nie pamięta?

ADRIAN: Czy historia opowiedziana w rozdziale pierwszym nie przypomina ci czegoś znanego? Kiedy skończyłem to, co chciałem napisać (2008), zauważyłem podobieństwo do Opowieści wigilijnej (tyt. oryg. A Christmas Carol) Karola Dickensa. Tylko, że w mojej historii nie pojawia się nadzieja na poprawę, ani pomocne duszki w wiktoriańskim stylu. Nie miałem w planach szczęśliwego zakończenia. Brakuje finału, jakiego spodziewałby się czytelnik, ponieważ logiczny koniec byłby jak śmierć, a ta przecież książkę rozpoczyna.

TOMEK: Pan Yard spędza czas przy biurku, siedząc do późna nad stertą dokumentów, nawet ze swoim synem mało rozmawia, a jeśli już, zwykle ogranicza się do wymiany kilku zdań. Dlaczego bohaterowie nie są zadowoleni ze świąt?

ADRIAN: Jeśli dobrze pamiętam, to ten rozdział był pierwszym napisanym specjalnie dla Krwawego umysłu, powstał tuż po opowiadaniu Sen-o-tobie. Z reguły nie piszę chronologicznie.  Nie każdemu święta kojarzą się z czymś przyjemnym, niektórzy woleliby wymazać ten okres z pamięci, przespać lub zająć się czymś, co pozwoli oderwać się od rzeczywistości. Dla niektórych to czas samotności. Wydaje mi się, że dzisiaj najmniej istotne jest, kto się Narodził, bardziej skupiamy się na tym, ile pieniędzy włożymy w przygotowania świąt. Przyjemnie jest, gdy spędzamy czas z rodziną, jest to czas wolny od pracy. W książce chciałem stworzyć barierę między ojcem i synem. Czas akcji był zatem idealny i możliwe, że to jeden z niewielu momentów w roku, zabieganym życiu, w których mamy więcej czasu na refleksję i rozbudzenie nadziei. Z prywatnych powodów, bohaterowie nie są w stanie zachowywać się inaczej, ich światem rządzą inne zasady. Zbyt wiele przykrości ich spotkało, nie ma sensu udawanie, że nic się nie stało.

TOMEK: Nawet zwykłe posiłki, które Gregory jada z ojcem przy wielkim stole, odbywają się raczej w ciszy. To bardzo smutne, jakby były posiłkami w samotności. Stół pewnie celowo jest tak długi. Tworzy barierę. Pan Yard sprawia wrażenie człowieka bezdusznego, oschłego.

ADRIAN: To jest cała atmosfera Villon Pray 13, „Tak było od zawsze (…)”. Pod koniec pracy nad KU dodałem fragment, w którym dochodzi do nieprzyjemnej rozmowy o pani Yard. Syn obwinia ojca o jej śmierć. Jednak scena jest jakby przesadzona, teatralna, kampowa, tak jak i sama postać Gregory’ego. Jeśli czytelnika uznać za współautora, to czytanie, o tym bohaterze jest tworzeniem manekina. Wszystkie sceny, w których bierze udział są dziwne. To najprostsze słowo, które opisuje postać młodego Yarda. Gregory w zamyśle miał być właśnie człowiekiem-manekinem. Zatem wszystko, co wokół niego się dzieje ma udziwniać jego postać. Ta maska, ten plastik, zacznie z kolejnymi stronami książki pękać, wyjdzie chłopak chcący zaznać prawdziwej przyjaźni, odkrywać stowarzyszenie eXst eXiste. Rozumiesz, kto tu jest Księciem z tytułu rozdziału (r. pierwszy – Książę i Pył – przyp. autora)?

TOMEK: Oczywiście. To Gregory’ego nazywasz Księciem, być może dlatego, że chłopakowi nic nie brakuje, poza najprostszymi uczuciami, także tymi od ojca. Jest też kot Pył, bardzo dokładnie opisany – jako niezbyt urodziwy, chuderlawy, uwielbiany jedynie przez właścicieli.

ADRIAN: Pył to ciekawe zjawisko. Więcej o nim w drugiej książce. Tutaj stanowi… kulminację złych emocji. Pył to zła energia w posiadłości Yardów. Bardzo lubiłem go opisywać i chodzić z nim, jego własnymi ścieżkami. Ale jest to zjawisko, nie zwierzę! Bardzo podoba mi się pierwowzór, kot rasy sfinks. To wyjątkowe stworzenia. Co ciekawe – właściciele kota, nie zauważali jego brzydoty – to tak, jak żyć w toksycznym środowisku lub związku i nie widzieć tego. Nie chcieć widzieć, albo z przywiązania do kogoś być ślepym na jego wady.

TOMEK: To zastanawiające, ale często tak jest, że hodowcy różnych ras zwierząt uważają je za piękne stworzenia, darzą je szczególnym uczuciem, którego nie rozumieją inni, widząc owe zwierzęta jako odrażające dziwolągi. Twoje porównanie do życia w toksycznym środowisku czy związku podoba mi się. Znaczy, że tu nie chodzi tylko o wygląd. Opisujesz też krajobraz Villon Pray oraz historię willi.

ADRIAN: Tak, przyroda ma znaczenie, jest jak muzyka w filmie. Historia willi to osobna sprawa, której odkrywanie rozciągnie się do drugiej części serii. Myślę, że każdy element (estetyka miejsc, przestrzeni, pogoda) rozdziału pierwszego można rozumieć (poczuć) przez pryzmat losów bohaterów, rodziny Yardów, ale i narratora, Tristana, który także nie ma udanych świąt. Zamyka rozdział informacją o związku, który chyli się ku upadkowi. Ta część książki to czysty pesymizm, z którym nikt nie potrafi sobie poradzić. Od początku lektura Krwawego umysłu jest jak walka z chorobą. Momentami może wydawać się zwyczajnie kontrowersyjna, choć nie lubię tego słowa, ponieważ wszystko, co opisuję bierze się z najprostszych wniosków, obserwacji i wspomnień. To fikcja, ale zbudowana na tym, co znam. Nie można opisać czegoś, czego się nie rozumie, z czym nie miało się styczności. Nie poświęciłbym pięciu lat na budowanie serii eXeX, gdyby chodziło o zwykłą „kontrowersyjność”. Jakkolwiek KU wyda się mroczne, seria jest o dążeniu… i rozwoju człowieka. Koniec na dziś.

ROZMOWA TRZECIA: WKRÓTCE (o rozdziale drugim)

ROZMOWY Z KRWAWYM UMYSŁEM 2013/2014 – pierwszy projekt promocyjny ukazujący etapy powstawania książki “Krwawy umysł” (2008-2013), pierwszej części trylogii eXst eXiste. Zainicjowany przez Autora, współtworzony z Przyjaciółmi. Udostępniony zostanie w trzynastu częściach na blogu serii od 30 listopada 2013. 

Reklamy