Trzy wejściówki do raju

RAJ: MIŁOŚĆ

Nie mogłem trafić lepiej! Przypomniała mi się Platforma Michela Houellebecqa. Nie chciałem napisać recenzji trylogii w reżyserii Ulricha Seidla. To raczej spis uwag, luźne notatki, wszystko, co mnie zaintrygowało. Zacznę od pierwszego filmu z 2012 roku, który zamknę w kilku hasłach: seksturystyka, kobieta, ciało, wstyd, pieniądz, rozbicie, szczęście. Raju nie trzeba sobie stwarzać, można go kupić. To proste dopóty, dopóki uznajemy go za iluzję. Nie trzeba specjalnie nad tym rozmyślać czy przeżywać tego (to oczywiście ironiczna recepta na szczęście; bohaterka płacze, przeżywa). Po prostu uznać, że iluzoryczny raj to szczyt naszych ambicji. Ogień miłości najłatwiej wzniecić kłamstwem. Człowiek potrzebuje miłości do momentu, w którym nie oswoi się z innymi przyjemnościami. Przyjemność, nawet ta krótkotrwała i uzależniająca, należy się każdemu, kto jest świadomy choćby jej istnienia. Teresa to kobieta po pięćdziesiątce, samotnie wychowująca córkę. Opuszcza ją (zostawiając ciotce) i Austrię, aby w Kenii szukać swojego szczęścia, aby szukać siebie po brudnych i nieoswojonych zaułkach.

333210.1Obrazy odarte są z jakichkolwiek czułości czy subtelności, bo bohaterkę mamy poznać taką, jaka jest naprawdę – na początek nieśmiała pedantka. Patrzymy uważnie. Wspólnie z bohaterką przestajemy wstydzić się jej ciała i roznegliżowanych emocji. Jesteśmy towarzyszami jej podróży i (pozornego) odpoczynku. Rozmowy z innymi kobietami są również interesujące, ponieważ do pewnego momentu pobrzmiewają w nich nostalgiczne cnoty teologalne, Boskie (wiara, nadzieja, miłość). Nie wydaje mi się, by Teresa stawała się z biegiem wydarzeń niewolnicą seksu. Jeśli już, zniewala ją jedynie ten fragment świata, w którym złudzenie jest jak Uroboros (symbol przedstawiający węża nieustannie pożerającego własny ogon). Znaczy – zniewala miejsce i warunki sprzyjające uwięzieniu. Warunkiem przyjemności jest kaganiec. To ta iluzja, te pozory.

333209.1Na obrazku malowanym jakby dziecięcą rączką jest cienka, jasna kreska, na tyle jednak wyraźna i oczywista, by oddzielić świat białych seksturystów (przede wszystkim seksturystek) od Kenijczyków (także beach boyów polujących na zamożne, starsze i osamotnione panie). Tę cienką kreskę-granicę przekracza Teresa. To pierwszy krok do przełamywania się… na wielu płaszczyznach. Rasizm jest w filmie jednym z ważniejszych punktów. Poznajemy potrzeby białych kobiet, a ciemnoskórzy mieszkańcy magazynu złudzeń (raju) przypominają manekiny lub pionki (rozstawione na plaży, pusto spoglądające przed siebie) o twarzach wyzbytych z uczuć, twarzach ludzi bez historii godnych oka kamery. Przynajmniej do pewnego momentu. Każde przekroczenie granicy (Houellebecq nazwałby to poszerzaniem pola walki[1], co mnie osobiście się podoba i pasuje do wiązania filmu/ów z książką francuskiego pisarza) wiąże się z nowym odkryciem i „wydobywaniem” człowieka z manekina. Egoizm jednak uprzedmiotawia tubylców przy każdej możliwej okazji, na przykład w scenie przy barze (bariera językowa jako miernik inteligencji) czy scenie z „nagą zabawką” w rękach lubieżnych, wymagających pań. Nieustający strumień dowcipów, nabijania się, wyszydzania, wpada do morza, przy którym się opalały i ginie z jego falami. Nie mnie osądzać, czy istnieje coś takiego jak miłość, ale w ramach odpoczynku (świętego spokoju) i przygody (rozumianej na wiele sposobów) odsunięta zostaje gdzieś daleko – bynajmniej optyka kamery nie ogarnia miłości w całej okazałości.

RAJ: WIARA

W kontakcie z Chrystusem, Anna Maria, odwrócona jest do widza plecami. Widzimy ją modlącą się, umartwiającą grzeszne ciało (biczowanie, kolczasty pas), biegnącą na kolanach (modlitwa, ból i droga jednocześnie). Nieczęsto widzimy jej wzrok, gdy spogląda na krzyż czy obraz. Pomieszczenia, w których żyje na co dzień, wypełniają dewocjonalia. Są jak wielki świat, zamknięty w drobnych przedmiotach. Bynajmniej nie jest to świat, w jakim przyszło jej żyć, to makrokosmos mikrokosmosu, wszystko ulokowane w niczym. Starsza kobieta musi opiekować się sparaliżowanym mężem. Swoje problemy zaś sublimować w fanatycznej miłości. To film o uciekaniu od siebie, o nieufności względem własnych potrzeb, o karkołomnych próbach zmieniania świata w oparciu o nie poddane refleksji prawdy. Ikona najpiękniejszego mężczyzny na świecie jest namacalnym artefaktem jej platonicznej miłości. I w tej namacalności tkwi problem, bo religijność bohaterki sprowadzona jest do świata fizycznego. Jest w stanie prześwietlić obraz, zadawać ból sobie i innym, wyrzec się przyjemności, ale nie jest w stanie udowodnić swej duchowości. Wydaje się, jakby dewocjonalia były spetryfikowanymi formami szczerego dialogu między człowiekiem i Bogiem, choć nie słychać już echa ich dawnych myśli, dawnych prawd i sensu.

398573.1Raj: Wiara ukazuje raj łapczywie pożądany, do którego człowiek dąży nadzwyczaj gorliwie, ale robi to ewidentnie źle. I nie widzi swojego zaślepienia, bo po drodze wiara rozmija się z rozumem. Nie chcę pisać więcej, moim zdaniem to najlepszy z trzech filmów serii.

RAJ: NADZIEJA

399364.1Melanie ma trzynaście lat i nadwagę, poznaliśmy już jej matkę (Teresę) i ciotkę (Annę Marię). Miejscem izolacji dziewczyny od najbliższych jest obóz dla otyłych. To, co najbardziej wyraziste w filmie to samotność. Melanie pozostawiona jest samej sobie, powodem wszystkich problemów jest jej ciało. W obliczu niezrozumienia, porzucenia i niechęci pozostaje jej tylko nadzieja. Pisałem, że raj jest miejscem i warunkami panującymi w tym miejscu (to jedna z opcji). W tym kontekście, akceptacja swoich niedoskonałości wydaje się równie trudna, jak i w dwóch poprzednich wizjach Seidla, a budowanie tożsamości staje się syzyfową pracą. Mimo to, bohaterki filmu jakoś dają radę (mają siebie), kaganiec wydaje się luźniejszy, choć zakładają go mężczyźni. Świat przedstawiony przypomina surrealny sen (osadzony w jakże realistycznych przestrzeniach), niezdrowy i sztuczny kompleks. Lekarz stwarza pozory opiekuna, trener – zbawiciela. Obaj nie rozumieją tego, co dzieje się w tych młodych bohaterkach. Za czym tęsknią, kim są, czego potrzebują? Wiedzą to same? To ich pierwsze kroki do raju. Raju będącego iluzją dorosłych, do którego wstęp mają… chyba wszyscy, ale najlepiej żyje się tam ludziom atrakcyjnym seksualnie.

Tutaj raj każdy ma taki, jaki sobie stworzy. To przerażające, szczególnie w obliczu tych, którym wygodniej jest stwarzać na ziemi piekło.

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość. (1 Kor 13,12-13)

Przypisy:

[1] Poszerzenie pola walki to tytuł książki Houellebecqa.

Źródło fotografii: filmweb.pl. Oryginalne tytuły filmów: Paradies: Liebe (2012), Paradies: Glaube (2012), Paradies: Hoffnung (2013).

Reklamy