Horror na parkiecie

HORROR ON THE DANCE FLOOR [1]

interview madonnaTo jak szczegóły śledztwa, sporo notowałem ostatnimi czasy. 1 grudnia 2014 roku, na przykład, Madonna spoglądała prowokująco z trzech różnych okładek magazynu „Interview” (z jednej widziała najmniej, bo miała zamknięte oczy). 16 grudnia to ja z niedowierzaniem spoglądałem w ekran laptopa. Trzynaście niedokończonych piosenek z przygotowywanego od miesięcy albumu pojawiło się niespodziewanie w Sieci. To przecież materiał na cały album! Nieznany był tytuł krążka (fani od razu sugerowali Unapologetic Bitch i Iconic), choć wiele tytułów utworów fani znali z przesłanek samej Królowej Popu. Publikowane na Instagramie zdjęcia podpisywała fragmentami tekstów, tagowała intrygującymi hasłami. Choć wyciek zaskoczył Madonnę i jej managera, Guya Oseary’ego, próbowali znaleźć rozwiązanie – co dalej? Lada dzień iTunes miał zablokować możliwość udostępniania plików w związku ze świąteczną przerwą. Poruszono niebo i ziemię, aby 20 grudnia sześć pierwszych utworów, oficjalnych i dopieszczonych pojawiło się w pre-orderze. Artystka wyraziła swoje niezadowolenie. Zniszczyła swojego iPhone’a, a całe zajście określiła aktem terroryzmu i artystycznego gwałtu. Oberwało jej się za to w komentarzach. Wpis znikł. Oberwało jej się za emocjonalne skomentowanie kradzieży. To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Manager odpowiedział na pytania fanów na Twitterze, obiecywał i zdradził kilka szczegółów. Jak zawsze. 🙂 rebel hert promoPojawiły się głosy, że piosenek jest więcej, ponoć ponad osiemdziesiąt różnych wersji. W przededniu Wigilii wyciekło kolejne czternaście utworów. Takiej sytuacji jeszcze nie było! W Wigilię trzy kolejne (akustyczne Rebel Heart i Wash All Over Me oraz S.E.X.), 27 grudnia dwa (Never Let You Go i Two Steps Behind Me), 1 lutego 2015 roku Auto-Tune Baby i wciąż jeszcze mówiło się o wersjach akustycznych i innych demach. Izraelska policja zatrzymała w Tel Awiw-Jafie trzydziestodziewięcioletniego mężczyznę odpowiedzialnego za kradzież utworów [2]. Kilka dni potem w sieci był już cały album Rebel Heart – dwadzieścia pięć utworów przypisanych rzekomo wersji super deluxe. Tymczasem sześć oficjalnie wydanych piosenek trafiło na szczyty list w ponad czterdziestu państwach. Pierwszym singlem zostaje Living For Love. 5 lutego ma miejsce premiera teledysku w aplikacji Snapchat, dzień później klip pojawia się na MADONNAVEVO. 8 lutego Madonna wykonuje i zachwyca tą piosenką publiczność i widzów przed telewizorami podczas gali rozdania nagród Grammy. 9 lutego w sprzedaży cyfrowej pojawiają się trzy nowe utwory z albumu: Hold Tight, piękne Joan of Arc Iconic (gościnnie Chance The Rapper i Mike Tyson – tak, ten MIKE TYSON!) oraz EP-ka z ośmioma remiksami Living For Love (m.in. Djemba Djemba Club Mix, THRILL Remix, Offer Nissim Dub czy Erick Morillo Club Mix). Madonna zdobywa tym samym pierwsze miejsca na iTunes w dziewięćdziesięciu krajach! Od 11 stycznia do 20 lutego na kanale madonna opublikowano dwadzieścia różnych wersji singla (remiksy i ich wersje instrumentalne) oraz dziewięć piosenek z nadchodzącego albumu. Rozpoczęła się nowa era w karierze Madonny. Era Rebel Heart. living for love grammyZwykle obiecuję sobie, że nie będę zarywał nocy, by zobaczyć galę czy występ. W końcu następnego dnia wyląduje w sieci, będą pisały o tym niemal wszystkie media, etc. Przecież tak jest za każdym razem! Obiecuję i obietnicy nie dotrzymuję, bo czekam do trzeciej czy czwartej godziny w nocy na każdy kolejny występ Madonny. Tym razem nie było tak źle. BRIT Awards są przecież w Wielkiej Brytanii, różnica czasu jest więc niewielka. Rozpoczyna się gala. W całej karierze Madonna była nominowana dwanaście razy (1986-2006), wygrała dwukrotnie. Ostatnim występem uświetniła galę dwadzieścia lat temu, wykonując niezapomniane Bedtime Story (w remiksie Juniora Vasqueza), w białej sukni od Versace, w długich, białych włosach. Living For Love miała zaśpiewać około 23:09 czasu polskiego.

Tegoroczne BRIT Awards urozmaicone męczącym brytyjskim humorem dało się jednak obejrzeć, tym bardziej, że od występu Kanye Westa robiło się coraz ciekawiej. Niezwykle poruszająca była oblana deszczem Paloma Faith (zakochałem się w singlu Only Love Can Hurt Like This). Pomyślałem, to dobry wstęp przed Madonną, tekst także jest o miłości. Przypomina, że bywa źródłem bólu. Niektórzy żartowali, że powinni dobrze wysuszyć scenę. Przypomniał mi się słabej jakości filmik z jednego z koncertów Madonny, z trasy Sticky & Sweet Tour, na którym wycierała podest, by nikt się nie pośliznął (padał deszcz). Śpiewała jednocześnie.

O jej występie wspominano co chwila, a w ostatnich sekundach Ed Sheeran ponaglał prowadzących, by zapowiedzieli już artystkę… Zgasły światła, migotały tylko małe gwiazdki. Orszak z Królową ruszył, dwie tancerki trzymały jej kunsztownie wykonaną, długą pelerynę od Armani’ego. Stawiała pewne kroki. Jej twarz ukryta była pod wielkim kapturem. Goście w pierwszych rzędach powstali. Na nagraniu widać ich uśmiechy i oczy podążające za Madonną, na scenie okrągły podest i horda rogatych tancerzy; czerwień wylewająca się z reflektorów, bijąca z kostiumów. Artystka rozpoczyna pierwsze linijki utworu, stoi plecami do kamery. Jej ręka delikatnie osuwa się w dół, po czym powoli wraca na wysokość klatki piersiowej, by za moment drżeć podczas odwiązywania peleryny. Oczywiście nikt nie zwraca na to uwagi. Myślałem wówczas, czy nie wykona jeszcze jakiejś nowej piosenki (stawiałem na Ghosttown, który według plotek ma być drugim singlem, według innych występ miał zająć dziesięć minut). Ostatnie, co pamiętam z pierwszego seansu, to „I let down my guard”… a potem już nic.

25 lutego. Ten występ komentowany był przez fanów od kilku tygodni na różnych forach i stronach internetowych. Zastanawiano się nie tylko nad tym, co zaśpiewa, ale i co założy. Czym zaskoczy? Nikt nie wątpił, że da wspaniałe show… Powrót. To naprawdę miało miejsce! Pierwsza myśl: Tylko nie to! Drugiej myśli nie było. Pierwszy wpis: O KURWA! Powinien być z przecinkiem. Był ciąg wulgaryzmów i natychmiastowa wymiana wiadomości z koleżankami, kolegami – fanami Madonny, których miałem szczęście i przyjemność poznać. W 2008 roku byłem w szoku, gdy po raz pierwszy zobaczyłem, jak wielką kolekcję płyt mają niektórzy z nich – tysiące wydań z różnych krajów. Nie mogłem pojąć tego uczucia, jakim można obdarzyć artystę. W ciągu roku miałem już całą podstawową dyskografię na płytach CD, LP kasetach MC i VHS, a nawet słynny SEX (album z 1992 roku, który zmienił Madonnę, popkulturę i jest jedną z najbardziej pożądanych, niewznawianych książek na świecie). Stałem się fanem, zyskałem pasję. Mamy tutaj na Ziemi obiekt kultu, samozwańczego Mesjasza w sukience, który włada światem popu, który go sobie wykreował wedle własnej wizji… mdna — kopiaCo zaskoczyło? Przy promocji najnowszego albumu pojawiły się problemy. Radia nie chcą grać „nowej Madonny”, jak zwykłem nazywać każdy jej najnowszy twór. Living For Love opisywałem przy okazji premiery teledysku [TUTAJ]. Polubiłem tę piosenkę, dzięki chórkowi brzmi nawet jak „nowe Like a Prayer” (którego mam dość, ponieważ śpiewa to na każdym koncercie!). 🙂 Jej głos nie brzmi już jednak jak na ostatnich albumach. I nie będzie. Czy to znaczy, że odpada z gry? Przecież to ona ustalała zawsze jej reguły. Fani zalali posty stron radiowych na Facebooku komentarzami z pytaniami, żądaniami i prośbami o nowy singiel Madonny… Ageizm górą? Kto, jak nie ona nadaje się lepiej do pokazania światu, w sposób metaforyczny i wdzięczny, środkowego palca (którego fani tak kochają)? To była piękna akcja, dominacja niezadowolenia. Podziękowała za wsparcie.

To trzynasty studyjny album. Pechowa trzynastka? Nie sądzę. Nie według Kabały! Premiera krążka zapowiedziana jest na 10 marca, a już teraz zbiera on pozytywne recenzje. Występ na BRIT Awards również, ponieważ Madonna wstała i po chwili kontynuowała przedstawienie. Czy bolało? Na pewno. Mnie zabolała jej mina, odwrócona do publiczności zdawała się ukryć emocje, które każdy fan wolałby nigdy nie zobaczyć na jej twarzy. Jedna z tancerek z przerażeniem spoglądała w jej stronę. Tancerze ani drgnęli. Liczył się czas antenowy, występ transmitowany był na żywo. Na koniec dramatycznie zniknął obraz i pojawiła się plansza stacji telewizyjnej (transmisja na kanale YouTube została przerwana). Jej głos drżał przez moment, ale powoli wracała do siebie. Udowodniła, co znaczy w muzycznym świecie, jak silną jest kobietą i z jaką łatwością jest w stanie ujarzmić tę bestię – scenę. Nawet jeśli ląduje na niej na czterech literach! mojo magazine madonnaKontrowersji nie brakuje i tym razem. Dla wielu „uczulonych” na punkcie jej religijnych prowokacji rogaci tancerze to nie byki, a diabły. Widok kapłanki w czarno-czerwonej stylistyce nie pozostawia zatem wątpliwości, że chodzi o rytuał. Tym bardziej, że gwiazda ma na swoim albumie piosenki zatytułowane Illuminati i Devil Pray. Teledysk do pierwszego singla Living For Love ma być modlitwą do szatana, któremu podmiot oddaje się, wpuszcza do środka i (dopiero) prosi Pana o pomoc. Oczywiście fanatycy zapominają o najważniejszych wersach. Tych o miłości, która unosi… A tam przecież walka, odpędzanie! Przyjemnie się to czyta. 🙂

Zamarłem, byłem zszokowany i poruszony. Nikt z bliskich, na szczęście, nie zażartował z wypadku. Ciężko patrzyć ponownie na to, jak za szyję ciągnięta jest z trzech stopni. Upokorzenie wymalowane na jej twarzy nie dało mi spokojnie zasnąć. Zachowała się jednak profesjonalnie, udźwignęła swój krzyż i pokazała, że nie ma sobie równych. Niektórzy naprawdę pragną uwierzyć, że spektakl był wyreżyserowany. Polecam przyjrzeć się upadkowi. Inni śmieją się, my – wspieramy. Ten dzień zapisze się w historii muzyki. Bez wątpienia. Ufam, że nowy album przyjmie się, przypadnie do gustu słuchaczy. Ten krążek nie ma ograniczeń wiekowych (poza wersjami Parental Advisory). 😉 Tak, jak i jej występy przyciągają młodzież i starszych. Chodzi w tym wszystkim o jedno, zawsze o to samo – radość płynącą z muzyki, energię, którą czerpie z naszych uśmiechów i przekazuje od ponad trzydziestu lat. To powrót do gry. Szczypie i przeprasza, by znów uszczypnąć. Taką ją uwielbiamy! I jeszcze jedno:

Przypisy: [1] Tytuł artykułu to aluzja do albumu Confessions on a dance floor z 2005 roku. Wyraz „spowiedź” zastąpiłem „horrorem”. [2] Źródło: ultramadonna.com

Reklamy